-Mógłbym cie teraz rżnąć do osranej śmierci.
-Nic nie stoi na przeszkodzie
Swoimi pocałunkami zaczął zjeżdżać coraz niżej, przez mój biust, brzuch do strefy intymnej. Poczułam dziwne ukłucie w brzuchu a mojej głowie usłyszałam głos zdrowego (trzeźwego) rozsądku.
Nie jesteś taka Cloe, nie rób tego, nie po pijaku.
Jednym ruchem zepchnęłam na bok Justina, nie wiedząc że posiadam tyle siły. Chłopak w lekkim szoku usiadł prosto na łóżku i drapał się nerwowo po głowie.
-Przepraszam...ja nie chciałem...ja...ty...zresztą i tak nie będziemy tego pamiętać-powiedział drżącym głosem.
Co się stało z tym wielkim cwaniakiem Bieberem.
Ubrałam bluzkę i wyszłam powoli z pokoju zostawiając go bez słowa.
Nikt nie zauważył że wróciłam, z czego byłam zadowolona. Sięgnęłam po pełny kieliszek i wlałam go do gardła czując gorzki lecz słodki smak wódki. Po czułam ochotę na smak nikotyny w mojej buzi, dlatego postanowiłam wyjść na zewnątrz. Po cichu schodziłam po kolejnych schodkach, dochodząc do recepcji hotelu. Nikogo nie było na korytarzu, po za mężczyzną w starszym wieku który uciął sobie drzemkę ze ladą recepcji.
Wyciągnęłam szluga razem z zapalniczką i odpaliłam go, siadając na pobliskiej ławce.
Kolejny buch wypelnił moje płuca, kiedy ja poczułam że ktoś sieda koło mnie.
-Cloe ja..
-Justin chcę żebyś tylko wiedział że ja nie dam Ci dupy jeśli o to chodzi. Nie jestem dziwką
-Nie jesteś. Wiem. Tylko myślałem że ...-westchnął
-Że co ?
-Podobasz mi się Cloe-wstrzymałam oddech
-Wiesz Bieber myślałam że niezły dupek z ciebie.- zaśmiał się -I się nie myliłam. A jeśli chodzi o nas...Jeśli usłyszę to na żywo i na trzeźwo od ciebie, wtedy może uwierzę
-powiedziałam gasząc papierosa. Usiadłam na nim okrakiem i wpiłam się w jego usta. Na początku był w lekkim szoku ale później odwzajemnił pocałunek. Nasze usta tworzyły jedność, dzięki delikatności Justina, jaką wkładał w ten pocałunek. Odsunęłam twarz i spojrzałam mu w oczy. Były tak piękne, mogłabym w nie patrzeć wieczność. Posłałam mu ciepły uśmiech i wróciłam do hotelu.
-Cloe gdzie ty byłaś ?- spytała Bella
-Zaczerpnąć świeżego powietrza
-Niektórzy już zwinęli do pokoju a ja idę się położyć z Alex'em
-Ja chwile jeszcze posiedzę. Dobranoc kochanie-pocałowałam dziewczynę w usta i rozsiadłam się na kanapie
-Mogę się dosiąść ?- ujrzałam nad sobą słodki uśmiech Noaha'a
-Jasne siadaj
Nie miałam zbyt wielu okazji rozmawiać z Noe( bo tak go sobie nazwałam ), ale nasza rozmowa nie miała końca. Czułam się przy nim, jakbym go znała całe wieki. Był mega zabawny, a do tego bardzo uroczy, co w pewnym sensie mnie pociągało. Nasze tematy przechodziły od bardzo ogólnych, do prywatnych po te najgłupsze. To dziwne ale wydawało mi się że mu ufam.
-Dobra zagrajmy w grę-mówił przez swój głośny lecz słodki śmiech
-W jaką
-3 Pytania, zadajemy sobie nawzajem pytania na które możesz odpowiedzieć tylko tak lub nie
-Okej, może być ciekawie-zaśmiałam się na koniec, odgarniając włosy za ucho
-Zanim zaczniemy może po kolejce
-Z przyjemnością
Po wlaniu kolejnego kieliszka do buzi, mój humor znacznie się poprawiał, a sen odchodził w zapomnienie.
-Ty pierwsza -oznajmił
-Masz dziewczynę ?
-Głupie pytanie
-Normalne o co ci chodzi, jestem ciekawa
-Ehh... nie mam dziewczyny-odpowiedział dumnym głosem
-Kłamiesz -zaśmiałam się
-Po co miał bym cię okłamywać
-No tak serio to nie wiem, ale jakoś w to nie wierze
-Nikt mnie nie chce taka jest prawda- oznajmił z miną szczeniaczka
-Oj nie gadaj głupot-trzepnęłam go w tył głowy
-Ałaaa...o nie będzie tak dobrze moja panno- i zaczęło się. Czułam, że mój brzuch zaraz wybuchnie od śmiechu. Zwijałam się we wszystkie strony czując najbardziej łaskoczące łaskotki na swoich bokach. Próbowałam zepchnąć Noe z siebie ale nie było za dużo efektów. Moje krzyki było pewnie słychać na wszystkich piętrach hotelu. Wtedy usłyszałam głośny krzyk Belli
-Cloe oszalałaś ? Chcesz żeby ktoś....ekhm nie chce wam przeszkadzać ale jesteście troszeczkę za głośno-mówiła próbując nie wybuchnąć śmiechem. Noe zszedł szybko ze mnie siadając obok .
-Przepraszam już nie będziemy -puściłam jej całusa i wzrokiem odprowadziła ją do jej sypialni.
-To było okropne -powiedziałam strzelając tzw. focha
-Oj nie gniewaj się już na mnie-przybliżył się i złożył mi słodkiego buziaka na policzku, ja czułam jak robię się czerwona. Tylko czemu ?
-Twoja kolej -rzuciłam po chwili ciszy
-Czy coś cie łączy z moim bratem ?
-NIE-odpowiedziałam od razu
-To dlaczego ciągle jak cię nie ma Justina też nikt nie widzi ?
-Chyba teraz moja kolej -poprawiłam go
-Sorka
-Czy twoje kontakty z Justinem są dobre ?
-Tak myśle że tak
-Czy ktoś z zawodników z tego wyjazdu ci się podoba? -zaśmiał się, a ja zdezorientowana odpowiedziałam
-Chyba tak
-To samo pytanie
-Hmm.. myśle że tak-posłał mi uśmiech
-Czy dałabyś mi swój numer telefonu ? -wypchnął usta na zewnątrz udając słodkiego psiaka
-Oczywiście... że nie
-Jak to ?-spytał zdziwiony moją reakcją
-To zależy czy ty mi dasz swój
-No nie wiem -westchnął
-Ejjjj -krzyknęłam oburzona
-Niech będzie tylko już nie krzycz
Wymieniliśmy się numerami. Ziewnęłam już kolejny raz, więc postanowiłam się już położyć.
-Do zobaczenia głupku-przytuliłam się do niego na pożegnanie
-Dobranoc Księżniczko-i zostawił delikatnego całusa na moim policzku.
Na mojej twarzy uśmiech był głównym bohaterem i towarzyszył mi do końca każdej myśli przechodzącej mi przez głowę, gdy już zasypiałam.
O 8 rano każda z nas zaczęła się wygrzebywać z łóżka. Ja miałam z tym duży problem bo ilość alkoholu w moim organizmie wczoraj była duża. Wzięłam szybki prysznic i wykonałam resztę porannych czynności. Gotowe do wyjście miedzy ludzi, zamknęłyśmy pokój udając się do restauracji na dole na śniadanie.
-Proszę o cisze -powiedziała jedna z nauczycielek
-Po zjedzeniu śniadania, spakujcie wszystkie potrzebne rzeczy na zawody.
O godzinie 10 zbiórka przy recepcji, a o 10 15 wyjazd, lepiej się nie spóźnijcie.
Z racji tej że ta noc była spokojna, dzisiaj wieczorem wyjdziemy na miasto gdzie będziecie mieć czas wolny na zakupy, kolację czy co tam będziecie chcieli.
-To wszystko życzę smacznego
Zaczęłam pakować swoją torbę, słuchając przy tym muzyki. Rozmyślałam o wczorajszej nocy i doszłam do wniosku że jestem idiotką. Dwóch braci, jednej nocy. Cleo zachowałaś się jak dziwka. W tej chwili humor zepsuł mi się całkowicie i nie miałam już ochoty na żadne zawody.
-Bell musimy iść-narzekała Rose, wyrywając mnie z przemyśleń
-Ide no ide
Zajęłyśmy ostatnie miejsca w autobusie. Czekając na odjazd nałożyłyśmy słuchawki i zamknęłyśmy się na najbliższe 20 minut. Zawody poszły jak z płatka. Myślałam że pójdzie mi gorzej, ale 3 miejsce jest zadowalające, patrząc na moje umiejętności w tej dziedzinie, a moim zdaniem są beznadziejne.
Bella w skoku w dal zajęła miejsce 1, a Rose 5 miejsce w biegach na 1000m. Zadowolone z wyników wróciłyśmy do hotelu. Wzięłyśmy wspólną kąpiel opowiadając sobie nawzajem, wydarzenia z ostatniej nocy. Powiedziałam im o Noe i że rozmawiałam z Justinem ale do szczegółów nie przeszłam. Chyba się bałam. Wybrałyśmy strój na wieczór, co przyznam szczerze wyszło nam dosyć dobrze.
![]() |
| Rose |
| Cloe |
| Bella |
Była godzina 16 więc zaczęłyśmy się powoli przygotowywać.
-Alex skarbie, możesz mi podać moją kosmetyczkę
-Bells jestem zajęty- odpowiedział wpatrzony w telefon, popalając e papierosa
-Zaraz możesz być wolny jeśli chcesz- rzuciła mu mordercze spojrzenie na co on szybkim ruchem złapał kosmetyczkę i podbiegł do dziewczyny całując ją w usta na przeprosiny. SŁODKO
-Cloe może weźmiesz Noe ze sobą ?-zaśmiała się Rose
-W sumie to czego nie im więcej nas tym lepiej-spodobał mi się ten pomysł -Zaraz do niego pójde tylko skończę
Wykonałam lekki makijaż i założyłam swój dzisiejszy strój. Wyszłam z pokoju lekko zdenerwowana. Niby dobrze się dogaduje z Noah'em, ale byliśmy pijani, może nie pamięta nic. Byłam zestresowana.
-Cześć ja do Noe-posłałam sztuczny uśmiech do Brada. Był on w sumie spoko ziomkiem, ale fakt że jego dziewczyną była Ashley odrażał mnie od samego patrzenia na niego. Jak ktoś tak przystojny, inteligenty, miły i wysportowany, może być z kimś takim jak ona. Była on prawie tak samo przystojny jak Justin... co ? Co ja gadam ? Zresztą nie ważne.
-Wejdź-minęłam go w drzwiach i rozglądnęłam się po ich apartamencie. Był on podobny do naszego. Jedyna różnica była w tym że tu był okropny syf.-Cześć Noe -zarzuciłam ręce na jego ramiona, na co chłopak przytulając mnie uniósł mnie w górę.
-Cześć pijaku, jak się spało ? -odstawił mnie na ziemie
-Po pierwsze nie jestem pijakiem -trzepnęłam go naturalnie w tył głowy- Po drugie, mogło być lepiej
-Po trzecie Gratuluje sportowcu -wtrącił się Brad
-Dziękuje -posłałam mu tym razem cieplejszy uśmiech
-Po trzecie masz plany na dzisiejszy czas wolny ?-zwróciłam się do Noe
-Nie mam, a czego chcesz-powiedział znudzonym głosem. Lubi mi dokuczać
-Chcesz dostać jeszcze raz -zagroziłam mu
-Żartuje, jeszcze nie myśleliśmy o tym
-Może chcesz iść gdzieś z nami ?-spytałam nie pewnie, spuszczając głowę w dół
-Z chęcią pójdziemy -odpowiedział, niestety nie był to głos Noe. JUSTIN!
Mamy rozdział 3. Długo go nie było, ale wyszedł jaki wyszedł. Był taki trochę ogólny za dużo się nie działo, ale to dopiero początek historii Cloe. Do zobaczenia! <3
